Ale laleczka! Jaki przystojniaczek!

Ślicznie wyglądasz! Jakie piękne włoski! Ale laleczka! Jaki przystojniaczek!

Czy zdarza się Wam słyszeć właśnie takie komplementy pod adresem Waszych dzieci? Jak często sami chwalicie dzieci za to, jak wyglądają? Co dzieci ‘robią’ z takimi komplementami? Co takie komplementy ‘robią’ dzieciom?

Tak utarło się przez wieki, że kobieta musi przede wszystkim ‘wyglądać’. I nawet jeśli się z tym nie zgadzamy, nieśmiało głosimy, iż liczy się coś więcej niż wygląd, to nasza rzeczywistość mocno konstytuuje tę myśl. Ba! My sami zachwycamy się wyglądem dzieci własnych i cudzych, robimy im zdjęcia, wrzucamy na media społecznościowe. Co śmielsi opowiadają dzieciom, ile lajków dostały za taką czy inną minkę/pozę. Wątpię, by wcześniej uzyskali świadomą zgodę dzieci na publikację zdjęć, bo świadoma zgoda tylko od dorosłego przecież (ale to temat na inny wpis)…

I o ile komplement za wygląd raz na jakiś czas nikomu krzywdy nie zrobi, a nawet jest wskazany, bo człowiek oprócz swej istoty ma ciało, to gorzej, jeśli mały człowiek czuje, że jego wartość zależy od tego jak wygląda. I tu przechodzimy do pytania: Co dzieci ‘robią’ z takimi komplementami, a raczej, co nadmiar takich komplementów ‘robi’ dzieciom?Każdy człowiek ma potrzebę bycia widzianym, akceptowanym i docenianym. To, jaką informację zwrotną na nasz temat otrzymujemy w połączeniu z naszymi własnymi obserwacjami na temat swoich szeroko rozumianych ‘dokonań’ wpływa na nasze poczucie wartości. Poczucie wartości, czyli JESTEM WARTA/-Y BY BYĆ, BY WIDZIEĆ SENS I WARTOŚĆ MOJEGO ŻYCIA TUTAJ. Poczucie wartości to coś o wiele głębszego niż samoocena, która jest swoistym barometrem na skali: na ile dam radę w takiej lub innej sytuacji. Poczucie własnej wartości dotyka istoty, naszego rdzenia, sensu.

Znamy zasadę, iż chwalić czy też bardziej naukowo ujmując – udzielać pozytywnych wzmocnień należy za takie obszary drugiego człowieka, na jakie ma wpływ, a więc bardziej za zachowania/wysiłki niż za talenty/cechy. Jeśli jeszcze dodatkowo potrafimy w takim przekazie pokazać drugiej osobie, jak jej, ujmijmy ogólnie, ‘pozytyw’ dobrze wpływa na nasze samopoczucie, to duża szansa, iż taki komplement przyciągnie nie tylko uwagę szczęśliwca, ale wzbudzi również u niego pozytywne emocje i zapadnie gdzieś głębiej – będzie mocną cegiełką budującą poczucie wartości.

Przykładem takiego komplementu może być: ROBI MI SIĘ CIEPŁO W SERDUSZKU, GDY WIDZE, JAK SIĘ STARASZ PRZY TYM RYSUNKU. I nawet jeśli dziecko nie jest wybitnie uzdolnione plastycznie, to my widzimy jego staranie, doceniamy je i dzielimy się z małym rysownikiem naszym pozytywnym (i zaraźliwym) afektem. Czy dziecko ma wpływ na to, ile pracy wkłada w swój rysunek ? – oczywiście! Czy ma wpływ na swoje wrodzone zdolności plastyczne ?– wątpliwe. Czy komplement zachęci je do przykładania się do pracy kolejnym razem? – w z wielkim prawdopodobieństwem tak. Czy warunkujemy naszą miłość i akceptację, gdy wyrażamy taki komunikat? – Nie.

A co ma dziecko zrobić z komplementami pt. JESTEŚ ŚLICZNA/ALE Z CIEBIE PRZYSTOJNIACZEK? Kierując taki komunikat do dziecka widzimy tylko jego ciało. Kropla po kropli utwierdzamy, że widzimy je, doceniamy, gdy jest ładne, ładnie ubrane, gdy jego zewnętrzna pokrywa wzbudza w nas przyjemne odczucia. Kropla po kropli fiksujemy jego uwagę na tym, co na zewnątrz, a nie w środku. I cóż z tego – powiedzą niektórzy – dziecko czuje, że jest śliczne i to daje mu szczęście. Ale czy oby na pewno?

Świat mediów, reklamy, filmu bardzo szybko poczęstuje je ideałami piękna niedoścignionego, bo nieprawdziwego. Dorastająca dziewczynka, bo o niej najczęściej mowa, szybko zacznie odkrywać, że jej ciało będące podstawą jej poczucia własnej wartości wcale jednak takie wspaniałe nie jest, że potrzebuje tak wiele zmieniać/ulepszyć/ukryć, by na miano pięknej zasłużyć. Co jeszcze lansuje ten świat? MYŚL, ŻE PIĘKNE CIAŁO OZNACZA ZDROWIE, SZCZĘŚCIE I ZDOLNOŚĆ DO BYCIA KOCHANYM.

Koniec końców więc tak wiele małych ‘ślicznych dziewczynek’ spędzi dużą część swojego życia, a czasem nawet całe na walce o to, by na miano pięknej zasłużyć. Skutki? Nigdy nie dościgną ideału, będą doświadczać zaburzeń wizerunku własnego ciała, wstydu, będą miały obniżoną asertywność seksualną, mogą cierpieć na zaburzenia łaknienia w tym bulimię i anoreksję, czasem sięgną po samookaleczanie, by redukować lęk i ból emocjonalny, będą częściej doświadczać depresji, mniej osiągać w szkole, sporcie i w życiu zawodowym, wybiorą partnerów, którzy wychowani w paradygmacie pięknego ciała właśnie za to będą je cenić.

A jak to wszystko ubrać w jedno słowo?

To SAMOUPRZEDMIOTOWIENIE. To sytuacja, gdy człowiek zamiast postrzegać swoje ciało jako SWÓJ DOM, SWOJĄ ŚWIĄTYNIĘ, INSTRUMENT, o który potrzebuje się troszczyć, kochać i dbać, by służył mu do życia po prostu – do wzrastania, nauki, zdobywania doświadczeń, odkrywania pasji, realizacji marzeń, wykorzystania swojego potencjału traktuje je jako swój ornament, wyznacznik szczęścia (niedoścignionego), bilet do bycia wystarczającym, by być akceptowanym i zasługiwać na to, by być. Człowiek zyskuje jakby podwójną tożsamość – jedną, która żyje po prostu i drugą, która nieustannie siedzi mu na plecach i szepcze do ucha: TY GRUBA ŚWINIO!

A gdzie w tym wszystkim chłopcy? Po pierwsze, oni tez mogą i padają ofiarą samouprzedmiotowienia. Może trudniej to dojrzeć, jednak ofiar jest całkiem wiele. Wystarczy spojrzeć na fotki kolegów, którzy wystawiają sześciopaki do naszej oceny w mediach społecznościowych. W moim odczuciu jednak równie bolesne i krzywdzące jest to, że chłopcy od tak wczesnego wieku uczą się, iż to właśnie ciało jest numerem jeden w kobiecie.

A co zamiast tego? ODPORNOŚĆ WIZERUNKU CIAŁA. Na szczęście możliwa do wypracowania prawie w każdym wieku. My jednak skupmy się na naszych dzieciach i zadbajmy o to, by komplementy, którymi je obdarowujemy nie skupiały się na wyglądzie ich, ich rówieśników czy innych osób.

P.S. Jaki komplement Ty złożysz swojemu dziecku/dziecku znajomych/ wnukowi/ uczniowi/ wychowankowi kolejnym razem?

Foto: Unsplash, bekah-russom

Dodaj komentarz