3 pytania na doładowanie rodzicielskiej mocy

Czasem przychodzą takie momenty, że rodzic miewa dość. Jeśli to chwila w ciągu dnia, a nawet epizod kilkudniowy, po którym wracają radość i pasja rodzicielska, to my i nasza relacja z dzieckiem jesteśmy bezpieczni.

Co jednak jeśli to trwa dłużej, za długo? Dziś na fali jest termin wypalenie rodzicielskie. Pogubiłeś się, jesteś przytłoczony, nie masz energii ani sił. Straciłeś kontakt z dzieckiem i ze sobą, pojawiają się myśli, że to wszystko Cię przerasta i właściwie po co Ci były te dzieci. Myślisz i coraz częściej mówisz o sobie: nie nadaję się, jestem beznadziejnym rodzicem. Jesteś odrętwiały, ciało również daje znaki, że rodzicielstwo stało się źródłem udręki zamiast radości. Jesteś chory, wypalony.

Etiologii udręki upatrujesz w wielu czynnikach zewnętrznych: dziecko nie słucha, jest nadpobudliwe, nie jest jak inne dzieci, ma histerie, kłóci się z rodzeństwem, nie chce zakładać czapki albo butów, nie je brokułów, ślęczy przed monitorem itd. itd…

Przeszukujesz sieć, by znaleźć kolejną książkę czy kurs on-line dla rodziców. Jeśli wykrzesasz z siebie iskrę mocy, by przeczytać publikację czy zrobić kurs w całości, to może się okazać, że część narzędzi rzeczywiście podnosi Cię z ziemi, w którą w Twoich oczach wdeptało Cię rodzicielstwo. Czasem wsparciem okazuje się jakaś grupa dla rodziców, może jednak być tak, że ta grupa okaże się być przysłowiowym gwoździem do trumny, bo zapisałeś się do grupy rodziców ‘idealnych’…

Brzmi znajomo…?

Często nie obejdzie się bez pomocy profesjonalisty. Jeśli jednak chcesz dać sobie szansę, by poradzić sobie sam, to poniższe 3 pytania są kluczem do odzyskania energii życiowej niezbędnej do bycia w świadomej relacji ze sobą i z dzieckiem, niezbędnej do poczucia, że nasza wspólna podróż przez życie ma sens i cel. Oto pytania:

1. Czego nie muszę robić?

Z pewnością są takie aspekty rodzicielstwa, które wyczerpują Cię najbardziej. Może to zabawa z dziećmi, może ciągłe zwracanie im uwagi, by pilnowały porządku, może zbyt wiele czasu spędzonego na przygotowywaniu zbalansowanych posiłków, może wynajdowanie dzieciom interesujących zajęć, może wewnętrzy imperatyw, by być idealnym rodzicem…

Są takie obszary w rodzicielstwie, które wyczerpują bardziej. Sprawdź sam ze sobą, które elementy wbijają Cię w ziemię i powiedz: ‘Nie – bez tego się obejdę’.

W moim przypadku było to gotowanie. Nie znoszę, ale przecież żywienie tak ważne. Długo biłam się z myślami i narastającą frustracją aż w końcu powiedziałam ‘Nie!’ i od 6 lat to mój mąż jest szefem kuchni, a dzieci z czasem nauczyły się przygotowywać dania na miarę swoich możliwości. Świat się nie zawalił, mąż gotuje dużo lepiej ode mnie, a dzieci mają tyle satysfakcji, gdy same coś upichcą. Ja świetnie się sprawdzam w ramach porządkującego kuchnię – jedyna część gotowania, którą lubię 😊

Oczywiście po drodze pojawiają się różne inne aktywności, które moimi ulubionymi nie są, a nie mam komu ich oddelegować. Co robię z nimi? Mówię sobie: ‘Ok, nikt tego za Ciebie nie zrobi, spraw więc by było zabawnie i energetycznie’ i na przykład segregując pranie wymyślam zabawne rymy i piosenki aż czasem parskam ze śmiechu 😊Ubaw z codziennych obowiązków to naprawdę cudowne doładowanie mocy.

A co jeśli nie jesteś w stanie wykrzesać z siebie rymów czy wygibańców? Zrealizuj, co trzeba, a później naładuj swoje baterie w jakimś przyjemnym dla Ciebie rytuale. Dla mnie to najczęściej lektura, spacer lub spotkanie z przyjaciółką.

2. Jakie dary rodzicielskie otrzymuję?

Zawsze jest coś, co musisz, jedno zadanie goni kolejne. Tracisz kontrolę, ciągły niedoczas, presja, jęczenie, niezadowolenie, lawirowanie między pracą, dziećmi i innymi zajęciami. Biegniesz prawie na oślep i coraz częściej wpadasz w ślepe zaułki. W swoich wysiłkach rodzicielskich dostrzegasz coraz więcej porażek, w dzieciach brak chęci współpracy, ‘niewdzięczność’. Emocjonalnie jesteś dętka i to przebita tak wiele razy. Miłość, gdzież ona się w ogóle podziała? Tylko obowiązek, obowiązek, obowiązek…

A gdyby tak… zatrzymać się, wziąć kilka oddechów i zacząć żyć tu i teraz? Zauważyć, że jesteś mamą/tatą wspaniałych ludzi, którzy czekają na Twoje przebudzenie? Docenić każdy najmniejszy gest dobrej woli, jak na przykład to, że dzieci przychodzą, gdy je wołasz, że chcą z Tobą spędzać czas nawet jeśli nie w takiej formie, jak byś sobie wymarzył.

Doceń każdą taką chwilę. Wieczorem wypunktuj jak najwięcej właśnie takich momentów. Możesz w tym celu nawet założyć dziennik darów rodzicielskich czy wdzięczności. Jeśli się zdecydujesz, to każdego dnia będziesz dostrzegał tych darów coraz więcej. Ciesz się nimi. Stopniowo zbudujesz uważność na tu i teraz czyli tak naprawdę jedyne, co masz. Frustracja zacznie opadać, odrętwienie odpuści, a Ty znów doznasz radości, jaką daje bycie w relacji z najważniejszymi w życiu ludźmi.

3. Co lubię w byciu rodzicem, co naprawdę dobrze mi wychodzi? (i raduj się z tego)

Ty też to masz. Są obszary w rodzicielstwie, w których naprawdę jesteś świetny i na nich się skup. To może być dosłownie wszystko: czytanie dzieciom do snu, zakupy ciuchowe, rozmowy na tematy, którymi interesujecie się i Ty, i dziecko, wspólne aktywności typu basen, gotowanie (zdecydowanie nie w moim przypadku 😉), rysowanie, lepienie, tańczenie, jednym słowem wszystko to, co Cię energetyzuje w byciu rodzicem. Stwórz swoje menu – już samo wylistowanie tych obszarów, które dają Ci moc sprawi, że dostrzeżesz inne uliczki poza tymi ślepymi.

Na liście nie koniec. Codziennie zrealizuj choć 2-3 pozycje ze swojego spisu, a na koniec dnia wklej do albumu zdjęcia z tych aktywności. Album wykonaj z dostępnych materiałów, możesz też ‘zainstalować’ sobie taki album w swojej głowie. Zdjęć będzie coraz więcej, nie żałuj też miejsca na filmiki. Wklejaj zapachy, śmiechy, dotyk, radość w sercu… Każdy element jest jak doładowanie mocy do tego, by znów czerpać radość z bycia rodzicem, z budowania relacji, z jedynego życia, jakie masz.

Album miej zawsze przy sobie, zerkaj w niego za każdym razem, gdy znów zaczynasz tracić wiarę w to, jak cudownie jest być rodzicem.

P.S. Daj znać, jak poszło

Dodaj komentarz