Ile rodzica w świecie nastolatka?

Jak wiele naszego zaangażowania potrzebują dorastające dzieci?

Rodzice nastolatków często w swoim odczuciu stają się nieproszonymi gośćmi w świecie swoich dzieci. Stopniowo wycofują się z przestrzeni, która sprawia wrażenie coraz bardziej niedostępnej, odpychającej. Sprawy nie uławia fakt, iż tak wiele dzieciaków wchodząc do swojego pokoju, a nawet przy nas odpala ‘bańkę wirtualną’, w której pozornie szczelnie się zamyka. My, dorośli mamy wrażenie, że nie chcą naszej obecności, a nasze podchody często odbierają jako atak, bo, umówmy się, że pytanie : ‘Kiedy skończysz grać?’ lub ‘Może wyszedłbyś z kolegą?’ w odbiorze dziecka jest atakiem, a nie chęcią nawiązania kontaktu. Co zrobić i dlaczego ta bańka otoczona taśmą izolacyjną jest tylko pozornie szczelna?

Merry Levitt w swoim badaniu poprosiła dzieci w wieku 7-10 oraz 14 lat, by w kręgach wpisywały imiona osób, które są dla nich najważniejsze. Kręgi w centrum = najważniejsze i najbardziej ukochane osoby. Dalsze kręgi = osoby, które darzę sympatią, ale nie odgrywają aż tak ważnej roli.  Wyniki badań potwierdziły, że w KAŻDEJ z 3 grup to właśnie RODZICE SĄ NAJWAŻNIEJSI. Nie dajmy się zwieść, oni naprawdę potrzebują naszego zaangażowania, które daje im poczucie bezpieczeństwa i wzmacnia poczucie własnej wartości.

Jak więc domagać się zapraszania do ich „bańki”? Jak bezboleśnie, a raczej z radochą odklejać taśmę izolacyjną? Ja mam wiele strategii, które się sprawdzają. Zadaję proste, otwarte pytania, które niczego nie sugerują, a jednocześnie pokazują moje autentyczne zainteresowanie ( bo takie ono przecież jest). Pytam: Co u Ciebie? Jak się czujesz? Co tam po głowie Ci teraz chodzi? Co u Antka/Maksa? Co chciałbyś dziś robić? W co teraz najwięcej grasz? Co w Twoim świecie koszykówki/piłki nożnej? Jakieś nowe transfery ciekawe? A co u Twojego ulubionego youtubera/influencera itd… Rzecz jasna nie strzelam tymi pytaniami jak z karabinu, wybieram to, które najbardziej czuję w danej sytuacji. Czasem też pytam, czy po prostu mogę posiedzieć i popatrzeć w co grają albo z nimi posłuchać ulubionego podcasta. Proponuję też takie aktywności, w których oboje dobrze się bawimy – na przykład z jednym z synów gramy kilkuminutowe mecze piłki nożnej w salonie. Z drugim patrzymy sobie na kota i gadamy, jaka to ona rozkoszna i śmieszna.

Strategii jest wiele, nawet jeśli na początek nie wiesz, od czego zacząć i próby mogą dawać poczucie niewygody, to jeśli będą szczere z zamiarem po prostu bycia częścią świata naszego adolescenta, to dziecko wyczuje autentyczność i akceptację w naszym zaangażowaniu.

A jakie Ty masz sposoby, by być częścią świata Twojego dziecka?

#świadomerodzicielstwo#akceptacja#widzęcię#wsytarczającodobryrodzic#tyteżmożesz#wynikibadań#zaangażowanie#empatia#słucham

Foto: Unsplash, mike-von-yYkdcvMWU40

Dodaj komentarz